2. Łodzie, promy
I jeszcze jedno: nie dziadujcie na bilet. Pewnego razu, co prawda w zupełnie innym kraju, ale dalej w Azji, popełniliśmy taki błąd albo przyoszczędziliśmy na biletach. Zamiast jechać turystycznych busem wybraliśmy całonocną podróż z „lokalesami”, będąc niezłą atrakcją w autobusie. Obudziliśmy się wysadzeni nad ranem, stwierdzając spore ubytki w naszych rzeczach. Ukradli nam niemal całą elektronikę, dodatkowe środki, ale zostawili karty płatnicze. To były najdroższe bilety w historii naszych podróży.
Kiedy pierwszy raz wylądowałam w Bangkoku, zachwyciły mnie różowe Toyoty jeżdżące w charakterze taksówek. Muszę przyznać, że nie widziałam innego miasta, które co najmniej tak bardzo kolorowe, byłoby jeszcze co więcej upstrzone pojazdami w tym tym kolorze. To tak jakby co krok spodziewać się za kierownicą lalki Barbie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz